img_80022

O dobroczynności ziół mówi znany ich plantator spod Pińczowa

Z Markiem Płachtą, szefem firmy Natur-Vit z Koperni w powiecie pińczowskim, specjalizującej się w uprawie, skupie, przetwórstwie i sprzedaży surowców zielarskich, rozmawiamy o dobroczynnym działaniu ziół i owoców oraz o tym, jak możemy je przetwarzać i wykorzystywać, również w kuchni.

Pańska firma działa już od 1993 roku, ale tradycje upraw w Pana rodzinie są znacznie dłuższe. Jak i kiedy się to wszystko zaczęło?
Początek wziął się od mięty i mojego dziadka. To on właśnie około 60 lat temu sprowadził z Anglii pierwszą sadzonkę odmiany Mitchan. To była taka sadzonka „ekstra”. Od niej zaczęła się cała uprawa. Dziadek posadził plantację, później roślinkę do uprawy brali od niego okoliczni rolnicy. Teraz biznesem zajmuję się wraz z żoną, ale mam już kolejnych zainteresowanych. Córka planuje wykorzystać zioła do produkcji naturalnych, ekologicznych kosmetyków.

Jak duża jest Państwa plantacja?
Zajmuje około 400 hektarów, ale rośliny skupujemy też od rolników, niektóre importujemy z zagranicy. Mamy 30 hektarów czarnego bzu, tyle samo jarzębiny, o połowę mniej aronii, około 7-8 hektarów głogu, 6 rokitnika, 5 morwy białej. Sadzimy też jeżyny, malinę, rumianek, porzeczkę, uprawiamy grykę, nagietek. Jako jedyni w Polsce uprawiamy lipę, kolejna najbliższa, ale znacznie na mniejszą skalę, jest plantacja we Francji.

Jak można przetwarzać takie dobra natury?
My wykorzystujemy je w dużej mierze w formie suszonej, do produkcji herbatek na przykład. Pracujemy również z firmami farmaceutycznymi, kosmetycznymi, dostarczamy zioła firmom zajmującym się branżą spożywczą, a także paszową.

Na własny użytek też Pan korzysta z ziół?
Oczywiście. Codziennie piję herbatki, przeróżne. Smakują mi wszystkie, nie jestem wybredny. Właściwie poddaję się woli pań z laboratorium, które mi je codziennie przygotowują. Ostatnio miałem zapalenie oskrzeli i zacząłem leczyć się czystkiem.

Skutecznie?
Oczywiście, właściwie od 20 lat nie stosuję żadnych antybiotyków, leczę się wyłącznie naturalnymi sposobami. Nie mam też poważnych problemów ze zdrowiem, raczej pojawiają się wyłącznie przelotne przeziębienia. Może to zasługa ziół?

Jaką receptę da Pan naszym Czytelnikom na te jesienne nieprzyjemności?
Polecę to, czym sam się leczyłem – herbatkę z czystka. Wystarczy zaparzyć jedną szklankę dziennie w gorącej wodzie, pić małymi łykami i najlepiej wieczorem, przed snem. Dobre będą także napary z owoców i kwiatów czarnego bzu, a z naszych gotowych mieszanek – „Malinowa moc” działająca napotnie oraz „Korzenny bukiet” z imbirem, który likwiduje zimne złogi w organizmie, rozgrzewa go. Na ten czas jest doskonały.

Które rośliny uważa Pan za najcenniejsze?
Pierwsza trójka to dla mnie pokrzywa, ziele owsa i róża. Mają najbardziej wszechstronne zastosowanie, najwięcej substancji czynnych i witamin. Pokrzywa zawiera w sobie dużo żelaza, jest najlepsza z roślin zielarskich dla osób, które mają mało czerwonych krwinek. Można z niej robić herbatki, mielić do serków, jogurtów, a jeśli nie do końca smakuje – łączyć z hibiskusem.

A mięta? Dobra tylko na żołądek?
Mięta jest świetna na dolegliwości związane z żołądkiem, ale jest też dobrą bazą dla innych ziół. Ma działanie rozprężające żołądek, powoduje, że inne zioła są lepiej wchłaniane przez jelito. Uważajmy jednak, aby nie przedawkować. Duże ilości mięty mogą działać usypiająco.

Zioła można przedawkować?
Tak. Aby je właściwie stosować, warto o nich nieco więcej poczytać. Uważam, że każdy z nas powinien chociaż raz w roku przeczytać choćby kilka stron na temat ziół. To bardzo wciągająca lektura. Można też złapać bakcyla i samemu spróbować coś z nich przygotować. To daje ogromną frajdę, szczególnie, gdy widzi się efekty.

Mówi Pan na własnym przykładzie?
Nie tylko. Entuzjazmem do ziół zaraziłem już bardzo dużo osób. Poza tym to świetne zamienniki antybiotyków. Sam, jak już mówiłem, nie stosuję ich od wielu lat. Organizm możemy wyleczyć w stu procentach wyłącznie ziołami, czego nie zrobimy za pomocą chemii – ta zawsze zawiera związki, które również mogą nam zaszkodzić. Pan Bóg na każdą chorobę stworzył zioło, tylko człowiek nie odkrył jeszcze wszystkich chorób.

Zioła mogą okazać się też niezastąpione w kuchni… Które oprócz walorów smakowych, będą dobrze działały także na nasze zdrowie?
Mało kto wie, że łupina łuski babki i gryki mielonej obniżają cukier. Wśród klientów mam wielu cukrzyków, którzy wcześniej musieli podawać sobie insulinę, ale gdy zaczęli używać babki i gryki – przestali. Cukier można też sobie uregulować za pomocą liści morwy białej. Dodatkowo jest smaczna, lubią ją także dzieci.

A na odchudzanie? Dużo mówi się o wspomaganiu naturalnymi sposobami…
Z Indii importujemy łupinę babki jajowatej. Można z niej przyrządzić napój, który będzie działał „żelująco”, czyli po wprowadzeniu do organizmu przykleją się do niego zalegające w organizmie gnijące resztki jedzenia, które następnie zostaną wydalone. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że takie złogi mogą czasem ważyć nawet 7 kilogramów! Odchudzająco zadziałają także środki z błonnikiem, pomogą liście i korzeń mniszka oraz cykoria.

Iza Mortas

źródło: http://www.strefaagro.echodnia.eu/artykul/o-dobroczynnosci-ziol-mowi-znany-ich-plantator-spod-pinczowa